Media o nas

Zobacz co o nas piszą

Informator Budowlany, marzec 2018

Starych mebli czar

Przeczytaj artykuł

?

Starych mebli czar

„Starym meblom zawsze można przywrócić dawny blask, dzięki któremu znowu będą cieszyć oczy”

 Stare meble mają w sobie wiele uroku, a po latach zapomnienia znowu wracają do łask. Co ważne, są uniwersalne i pasują do wnętrz urządzonych w różnych stylach. Dodatkowo są trwałe i niezwykle atrakcyjne.

Niestety „starocie” są również podatne na szkodliwe działanie upływu czasu i z biegiem lat tracą swój piękny wygląd. Co nie oznacza, że należy je wyrzucić na śmietnik. Starym meblom zawsze można przywrócić dawny blask, dzięki któremu znowu będą cieszyć oczy.

– W ostatnich latach można zauważyć pewną tendencje w wystroju wnętrz. Odchodzi się od masowych produkcji i stawia się na oryginalność. Często łączy się style. W nowoczesnym mieszkaniu znaleźć można stary zegar czy komodę. Takie elementy podkreślają indywidulany charakter mieszkania, czego nie można osiągnąć otaczając się „masówkami”. Dlatego dużym powodzeniem cieszą się „antyki”. Niestety większość z nich wymaga pracy przywracającej im ich dawny blask – wyjaśnia Marysia z pracowni i stylizacji mebli Taboret – przed przystąpieniem do renowacji, meble należy poddać  dokładym oględzinom i ocenić ich stan techniczny. Warto sprawdzić, czy drewno nie zostało zaatakowane przez szkodniki, które swoją działalnością potrafią je poważnie uszkodzić.

Podczas renowacji przyjmuje się zasadę o jak najmniejszej ingerencji w oryginalną substancję mebla. Podczas odnawiania mebla nie chodzi tylko o przywracanie im funkcji użytkowych, ale także o doprowadzanie do oryginalnego wyglądu.  Pierwszym krokiem po zabraniu się do pracy w odtworzeniu dawnej świetności mebla jest pozbycie się pokrywającego go starej warstwy lakieru czy impregnatu. Bez trudno pozbędziemy się ich przez szlifowanie. W dobrych drogeriach, czy sklepach budowlanych bez trudu znajdziemy preparaty do usuwania warstwy lakieru i farb. Za ich pomocą szybciej i dokładniej pozbędziemy się niepotrzebnej warstwy starego lakieru. Po oczyszczeniu z wierzchniej warstwy mebla, należy go dokładnie obejrzeć w poszukiwaniu nierówności i uszkodzeń. Jeśli takie zauważymy należy je dokładnie przeszlifować a później ubytki uzupełnić masą szpachlową lub specjalnie przygotowanym wypełniaczem. Niestety, receptura na ich przygotowanie jest najczęściej skrzętnie pilnowana w pracowniach zajmujących się renowacją. Stanowi tajemnicę pracowni. Ostatnim krokiem będzie położenie nowego lakieru, aby ślady po nakładaniu były mało widoczne, to kładziemy go pędzlem wzdłuż słojów drewna. Tylko takie położenie zapewni sukces.

Oczywiście nie każdy ma czas, czy umiejętności „złotej rączki” i nie poradzi sobie  z samodzielną renowacją mebla. Wówczas można go oddać do pracowni, w której ulubione biurko dziadka czy rodzinny stół będący duma rodziny od pokoleń odzyskają  należyty im blask.

– Cena usługi zależy od wielu czynników. Podstawowym jest stopień zniszczenia mebla a tym samym nakład pracy włożonej w odtworzenie jego pierwotnego stanu. Niektóre meble są bardzo cenne lub mają wartość sentymentalną, dlatego klienci życzą sobie, aby renowacja był przeprowadzona przy użyciu najlepszych materiałów. Przy meblach tapicerowanych należy wziąć też pod uwagę koszty wymiany materiału obiciowego, czasem także sprężyn. To oczywiście podnosi cenę odnowionego mebla – wyjaśnia Marysia Marciniak – Oczywiście klient nie jest zaskakiwany wysokością rachunku za renowację. O kosztach z nią związanych jest informowany, gdy oddaje mebel do zakładu.

Kończąc warto wspomnieć, że jest wiele miejsc, w których możemy zaopatrzyć się w ciekawe stare meble i bibeloty. Jednym z nich jest oddalona od 20 km od Leszna wieś Czacz, która słynie z handlu starociami. Tam w kilkudziesięciu halach można znaleźć prawdziwe perełki, ale warto też szukać na internetowych tablicach ogłoszeń lub zajrzeć na własny strych, gdzie być może czeka prawdziwe, dawno zapomniane „cacko”. 

Panorama Leszczyńska. Styczeń 2018.

Lubi fotele z duszą.
Niektórym z nich daje drugie życie.

Przeczytaj artykuł

?

W starych meblach kocha się od dziecka. Urządzając własny dom ani razu nie zajrzała do zwykłego sklepu. Wiedziała po prostu, że nic tam dla siebie nie znajdzie. Fotele czy komody z seryjnej, współczesnej produkcji nie są w stanie jej zachwycić. Ona gustuje w meblach z… duszą. Takich, które gdyby tylko potrafiły mówić, opowiadałyby długie i piękne historie, jakich były świadkami.

 

 Stąd przy ich renowacji jak najmniej elementów wymienia na nowe. Stara się zachować wszystko, co się da, aby nie straciły nic ze swojego uroku i tej prawdy, którą w sobie kryją.

 

– Mam to szczęście, że moja pasja jest moją pracą – mówi z pełnym przekonaniem Maria Marciniak ze Śmigla, która od półtora roku prowadzi Pracownię Renowacji i Stylizacji Mebli Taboret. 32-letnia właścicielka pracowni z wykształcenia jest ekonomistką. Przyznaje, że już na studiach zorientowała się, iż pomyliła kierunki. W zawodzie nie przepracowała nawet jednego dnia. Całkiem niedawno za to była zatrudniona w jednej z największych firm w gminie Śmigiel. Pracowała tam w biurze i naprawdę to lubiła, bo stawiano przed nią ambitne zadania, których wykonywanie dawało jej satysfakcję. Niestety, wciąż czuła pewien niedosyt.

 

– Z tyłu głowy kołatała mi myśl, aby zająć się tylko i wyłącznie tym, co kocham, czyli odnawianiem starych mebli. Na pewno nie zdecydowałabym się na ten krok, gdyby nie wsparcie męża i jego zachęta, abym spróbowała – wyznaje M. Marciniak.

 

 Swoją wiedzę odnośnie renowacji mebli czerpała z kilku źródeł. Od zaprzyjaźnionych rzemieślników, chętnie dzielących się wiedzą, z internetu oraz z uczestniczenia w specjalistycznych warsztatach. – Warsztatów konserwacji mebli zabytkowych, jakie odbywały się na warszawskiej Pradze, nie zapomnę chyba do końca życia. To tam dotarło do mnie, że warto próbować spełniać swoje marzenia – zaznacza śmiglanka. Dzięki dotacji z Powiatowego Urzędu Pracy w Kościanie mogła wyremontować i przekształcić w pracownię pomieszczenie gospodarcze znajdujące się  przy jej domu, a także zakupić niezbędny profesjonalny sprzęt. Przyznaje, że bez niego nie byłaby w stanie zrealizować większości zamówień. Pierwszymi klientami byli przede wszystkim jej  znajomi. Okazało się, że w domu lub szopie wielu z nich pokątnie chował się jakiś stary grat, który potrzebował pomocy. Potem dołączyli do nich ich znajomi. Dalej pocztą pantoflową o jej  zdolnościach dowiadywały się kolejne osoby. Marketing jest jej zupełnie obcy i sama nie wie kiedy to grono się rozrosło. Dziś może poszczycić się nawet międzynarodowymi zamówieniami, bo jeden z odnowionych przez nią foteli wysłała do Wielkiej Brytanii. Zdradza, że najbardziej lubi właśnie fotele, a już szczególnie te pochodzące z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Znajdujących się w nich wielkich sprężyn, które zapewniają wygodę, próżno szukać we współczesnych meblach.

 

– Nie biorę się za renowację antyków. To zostawiam wybitnym specjalistom i dużym, profesjonalnym pracowniom. Najczęściej odnawiam meble z PRL-u, bo to one cieszą się obecnie największą popularnością. To prawdziwy hit – mówi Marciniak.

Stare meble wymagające naprawy znajduje na strychach, na portalach internetowych, ale też w pobliskim Czaczu. To tam poznała Dobromira Guzewicza, z którym świetnie jej się współpracuje.  On wyszukuje sprzętów wymagających naprawy, a potem ona bierze je na swój warsztat.

– Gotowe wystawiam w jego sklepie internetowym, o wiele mówiącej nazwie Stary Kojdy – śmieje się śmiglanka.

 Chcąc dzielić się swą pasją organizują warsztaty DIY, pierwsze odbędą się już w lutym.

 

 Większość prac wykonuje sama, ale bywa, że korzysta z pomocy stolarza. W kwestiach technicznych zawsze też może liczyć na pomoc swojego taty – Henryka Kaźmierczaka, który jest przysłowiową „złotą rączką”. Na przywrócenie świetności jednemu tylko fotelowi musi poświęcić około tygodnia.

– Bywa, że się do nich przywiązuję i potem trudno się z nimi rozstać, ale muszę, bo w końcu to moja praca – przyznaje M. Marciniak.